Amarantus czyli złoto Inków

Coraz więcej mówi się o szkodliwości glutenu i to nie tylko w kontekście celiakii. Czy można żyć bez chleba, naleśników i pierogów? Trudno to sobie wyobrazić, a jednak…. . Co więc robić gdy nie tolerujemy glutenu, lub chcemy przestać tyć? Możemy zupełnie wykluczyć mąkę i kasze zawierające to białko lub…..czymś je zastąpić.

Jest takie zboże (tak naprawdę to jest pseudozboże), które jest szczególnie cenione w diecie osób nie tolerujących glutenu a także w diecie wegetarian. Szarłat inaczej amarantus jest bardzo wartościową i bogatą odżywczo rośliną. To źródło cennych, nienasyconych kwasów tłuszczowych, skwalenu (zapobiega starzeniu się skóry) oraz wielu makro i mikroelementów. Zawiera więcej wapnia niż mleko, więcej magnezu niż czekolada, więcej żelaza niż szpinak i sporo łatwo przyswajalnego białka a także  błonnika.

Amarantus należy do najstarszych roślin uprawnych świata. Znali go i doceniali Inkowie, Majowie i Aztekowie. Była to obok kukurydzy, ziemniaków  i fasoli podstawa ich odżywiania. Dzisiaj, uprawiany już nie tylko w krajach Ameryki Południowej, ale również w Europie i w Polsce. Niegdyś złoto Inków, obecnie, ze względu na walory odżywcze, nazywany jest zbożem XXI wieku.

Amarantus jest nie tylko zdrowy i smaczny. Z powodzeniem może zastąpić naszą pszenną mąkę w wielu wypiekach i potrawach. A jak zrobić naleśniki z amarantusa?

Naleśniki amarantusowe

1/3  szklanki mąki amarantusowej
1/3 szklanki mąki ryżowej lub gryczanej (rodzaj mąki
wybieramy w zależności od tego, czy preferujemy
nadzienie słodkie, czy pikantne).
200 ml wody lub pół na pół wody i mleka
2 jajka
1 łyżeczka oleju

Mieszamy wszystkie składniki. Ciasto powinno mieć konsystencję jogurtu. Zostawiamy  na chwilę, by odpoczęło. Smażymy naleśniki z obu stron na dobrze rozgrzanej patelni, delikatnie posmarowanej olejem za pomocą pędzelka.

Nadziewamy uprażonymi jabłkami z rodzynkami lub np. szpinakiem i zwijamy w chusteczkę.

Przepis pochodzi z książki Amarantus smacznie i zdrowo. Bezglutenowe przepisy kulinarne – Konińska G., Sadowski W.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *